logo

Azya, syn Tugay-beya, po długiej obecności w stepie Kuntunkauri, w rzeczywistości wyszedł ze swoimi Tatarami przed tureckimi wojskami do granic Rzeczypospolitej Obojga Narodów.

Po straszliwej porażce, co zadała mu odważna dłoń Bassina i jego projekty, szczęśliwa gwiazda znów zabłysła nad nim. Przede wszystkim wyzdrowiał. To prawda, że ​​piękno jego raz na zawsze wyblakło: pojawiło się jedno oko, nos był podzielony, a raz twarz sokoła stała się brzydka i przerażająca. Ale horror, który zainspirował ludzi do zrobienia dzikich Tatarzy Dobroja szanują go jeszcze bardziej. Przybycie Asyi zrobiło dużo hałasu, rozeszła się pogłoska o jego sprawach. Powiedzieli, że poprowadził wszystkie Lippeas i Cheremisses do służby sułtana, że ​​oszukał ludzi w taki sposób, że nikt ich nigdy nie oszukał, że podpalił wszystkie miasta nad Dniestrem, wyciął tam garnizony i podniósł łup. Ci, którzy właśnie musieli jechać do Lehistanu, ci, którzy przybyli z odległych zakątków Wschodu, wciąż nie doświadczyli broni „Łashsky”, ci, którzy mieli niespokojne serca, bili na myśl, że wkrótce staną przed nimi aby spotkać się z groźną kawalerią niewiernych, ujrzeli młodego wojownika w Azji, który, mając do czynienia z Polakami, nie tylko nie bał się ich, ale wygrał, zapewniając w ten sposób szczęśliwy początek wojny. Jedno spojrzenie na tego bogatyra pobudziło serca, a fakt, że Azya był synem strasznego Tugai Beya, którego imię zagrzmiało na Wschodzie, wciąż wpatrywał się w niego.

„Lakhowie go wychowali, ale on jest synem lwa”, mówili o Azji, „ugryzł ich i powrócił do służby w padiszah”.

Sam wezyr chciał go zobaczyć i „wschodzące słońce wojny”, młody kaymakam Kara Mustafa, który szanował chwałę wojskową i dzikich wojowników, zakochał się w nim. Oboje z pasją pytali Azu o Rzeczpospolitą Obojga Narodów, o hetmana, o wojsku, o Kamenets i byli zadowoleni z jego odpowiedzi, dlatego też wynikało z nich, że wojna nie będzie trudna, że ​​powinna przynieść zwycięstwo sułtanowi, klęska lyakham, i obojgu tytuł gazi - czyli zdobywcy. Zatem Aze często miał okazję upaść przed wezyrem, usiąść na progu namiotu Kaimakam, otrzymał od nich liczne dary - wielbłądy, konie i broń.

Wielki wezyr podarował mu kaftan ze srebrnego brokatu, którego posiadanie podniosło go w oczach wszystkich lepeków i cheremisów. Krychinsky, Adurovich, Moravsky, Grokholsky, Tvorovsky, Aleksandrovich - jednym słowem wszyscy ci kapitanowie, którzy kiedyś mieszkali w Rzeczypospolitej i służyli mu, a teraz wrócili do sułtana, - byli posłuszni synowi Tugay-bey, szanując go potomka książęcej rodziny i wojownika, w nagrodę za kaftana. Stał się więc wybitnym Murzą, a ponad dwa tysiące żołnierzy, nieporównanie bardziej odważnych niż inni Tatarzy, służyło pod jego dowództwem. Pierwsza wojna, w której młodemu Murze łatwiej było odróżnić się od innych, mogła podnieść go wysoko, dać mu rangę, chwałę, moc.

Jednak dusza Azii została otruta. Po pierwsze, jego duma ucierpiała, ponieważ Tatarzy w porównaniu z Turkami, zwłaszcza janczarami i spagami, oznaczali nic więcej niż psy myśliwskie w porównaniu do myśliwych.

On sam wstąpił wysoko, ale tatarscy jeźdźcy nie zostali w nic wmieszani. Turcy ich potrzebowali, trochę się bali, ale w obozie zostali zaniedbani. Zauważywszy to, Azya zaczął odróżniać Lippeks jako specjalne, najlepsze plemię żołnierzy, a jednocześnie natychmiast odbudował innych Dobrogean i Biełgorod murz przeciwko sobie, nie zdoławszy przekonać tureckich oficerów, że Lipek jest rzeczywiście znacznie lepszy niż inni ludzie Hordy. Ponadto wychowany w chrześcijańskim kraju wśród szlachty i rycerzy nie mógł przyzwyczaić się do zwyczajów Wschodu. W Rzeczypospolitej był tylko zwykłym oficerem, zresztą jednym z najniższych, ale gdy spotykał się ze swoimi starszymi, nawet z sam hetmanem, nie musiał być tak upokorzony, jak tutaj, będąc Murzą i przywódcą polskich Tatarów. Tutaj, przed wezyrem, trzeba było pokłonić się w namiocie przyjaciela kaimakamu, aby ukłonić się ziemi, ruszyć przed paśami i ulamami, przed główną agą janczarów. Azya nie był do tego przyzwyczajony; czuł, że jest synem rycerza, miał dziką i dumną duszę, był wysoko oczyma i dlatego cierpiał okrutnie.

Ale przede wszystkim jego pamięć o Basie płonęła ogniem. Nie wspominając już o tym, że słaba ręka Basina była w stanie wytrącić go z siodła, jego, powodując pojedynek pod wodzą Braciła, Kalnichoma i w stu innych miejscach i uderzył w najbardziej śmiercionośne pojedynki Zaporoża. Nie wspominając już o tym, ile wstydu i wstydu przeszedł! Ale najbardziej bolesną rzeczą było to, że namiętnie, nieświadomie kochał tę kobietę, chciał ją posiąść w swoim namiocie, podziwiać ją, bić, pocałować. Gdyby miał wybór zostania padishah i dowodzenia połową świata lub ściskania jej w uściskach, wyczuwając ciepło jej krwi swoim sercem, jego twarz - jej oddech, usta - jej usta - on wolałby ją od Tsargradu i tytułu Bosforu i Kalifa. Tęsknił za nią, ponieważ namiętnie kochał, a jednocześnie nienawidził; im bardziej była niedostępna, tym bardziej tęsknił za nią; im częściej, tym bardziej była niedostępna i bardziej niewinna, tym bardziej tęsknił za nią. Kiedy przypomniał sobie swój namiot, raz pocałował ją w oczy, tam, w wąwozie, po bitwie z Azba Bey, jak pod Rashkovem czuł jej pierś na jego piersi, ogarnęło go szalone pragnienie. Nie wiedział, co się z nią stało, czy wróciła do Khrepteva, czy po drodze zginął. Czasami czuł ulgę na myśl, że nie żyje, a czasami ogarniał go nieskończony smutek. Czasami myślał, że lepiej nie porwać jej, nie spalić Raszkowa, lepiej nie tu przyjść, pozostać w Chreptevie - żeby przynajmniej ją zobaczyć.

A nieszczęsny Zosya Boskaya był w swoim namiocie. Jej życie spędzano w niewolniczej służbie, w wstydzie i ciągłym strachu, bo w sercu Azji nie było dla niej kropli litości. Pchnął ją dookoła za sam fakt, że nie była Basyą. Ale był w niej urok i urok dzikiego kwiatu, była młodość i piękno, a on cieszył się jej pięknem, choć z jakiegoś powodu walił nogami, a nawet biczował, bił jej białe ciało. Żyła w prawdziwym piekle, ponieważ żyła bez nadziei. Niedawno w Raszkowie jej życie, podobnie jak wiosna, rozkwitło dla młodego Novoveisky. Kochała go całą swoją duszą, kochała jego rycerską, szlachetną i uczciwą naturę, a teraz stała się niewolnikiem i zabawką jednookiego złoczyńcy; drżąc jak poobijany pies, musiała czołgać się u jego stóp, nie odrywając oczu od jego twarzy i rąk - jeśli nie złapały surowej skóry - i wstrzymywała oddech i powstrzymywała łzy.

Zdawała sobie sprawę, że nie ma i nie będzie dla niej wyzwolenia, ponieważ jakimś cudem uciekła z tych strasznych rąk, nie będzie starą Zosją, czystą jak pierwszy śnieg, gotową odpowiedzieć na serdeczne uczucia. Wszystko minęło bezpowrotnie. Ale w męczącym wstydu, w jakim żyła dzisiaj, nie było najmniejszej winy - wręcz przeciwnie, była tak nieskazitelna jak baranek, uprzejma jak gołębica, ufna, jak dziecko, prosta i kochająca dziewczyna, a zatem nie mogła tego znieść za co została ukarana przez tak straszne, nieuniknione zło, za które tak bezlitosny gniew Boży padał na nią, a duchowa niezgoda jeszcze bardziej nasiliła jej ból i rozpacz.

Tak płynęły dni, tygodnie i miesiące. Już zimą Azya udał się do stepu Kuchun-Kauri, a marsz do granic Rzeczypospolitej rozpoczął się dopiero w czerwcu. Cały ten czas upłynął dla Zosi w hańbie i agonii i pracy. Azya, pomimo jej urody i uroku, choć Zosya trzymała w swoim namiocie, nie tylko jej nie kochała, ale raczej nienawidziła, bo nie była Basią i honorowana jako niewolnica, musiała pracować jako niewolnica. Zosya podlewał swoje konie i wielbłądy w rzece, niósł wodę do ablucji, drewno na ogień, kładł skóry na noc, gotowane jedzenie. Zwykle kobiety tureckich żołnierzy nie opuszczały namiotów z powodu strachu przed janczarami lub zgodnie z obyczajem, ale obóz polskich Tatarów był w oddali i nie musieli ukrywać kobiet w fabryce; mieszkając w Rzeczypospolitej, nie są do tego przyzwyczajeni. Gdyby zwykli wojownicy mieli niewolników, nie ukryli twarzy pod zasłoną. Kobiety nie mogły jednak przechodzić na emeryturę poza obozem - nieuchronnie zostaną tam porwane, ale wewnątrz mogą swobodnie chodzić, robić interesy.

Pomimo ciężkiej pracy, dla Zosiego była to jakaś pociecha wychodzenia na drewno opałowe lub do rzeki - do koni wodnych i wielbłądów; w namiocie bała się płakać, a po drodze mogła bezkarnie płakać. Pewnego dnia, idąc z naręczem drewna, spotkała swoją matkę, którą Azya dała Halimowi. Wpadli sobie w ramiona, więc musieli je odciągnąć siłą, i chociaż Azya brutalnie uderzyła Zosyę, to było słodkie spotkanie. Innym razem, podczas mycia brodu Aziew w brodzie i onuchi, Zosya z daleka zobaczył Evkę niosącą wodę. Evka jęczała pod ciężarem wiader, jej postać już się bardzo zmieniła, była ciężka, ale José Adam przypomniał jej rysy twarzy - a jej serce zamarło z takim bólem, że przez chwilę poczuła się niedobrze. Jednak ze strachu nie rozmawiali ze sobą.

Strach stopniowo tłumił Zosyę i przejmował wszystkie jej uczucia, dopóki całkowicie nie zastąpił obu pragnień, nadziei i pamięci. Jej celem nie było bicie. Basia na swoim miejscu pierwszego dnia zabiłaby Azyę własnym nożem, nie myśląc o konsekwencjach, ale bojaźliwa Zosya, prawie jeszcze dziecko, nie miała odwagi Basiny.

I w końcu zaczęła czytać dla miłosierdzia, jeśli straszna Azya, pod wpływem drobnej żądzy, czasami przynosiła jej brzydką twarz do ust. Siedząc w namiocie, nie spuszczała wzroku z mistrza, pragnąc zrozumieć, czy jest zły, łapiąc każdy jego ruch, próbując odgadnąć jego pragnienie. A kiedy to się stało, nie domyśliła się, kiedy spod wąsów, jak stary Tugay-bey pokazał kiedyś kły, niemal w nieprzytomności czołgała się u jego stóp ze strachu, trzymając się ich bezkrwawymi ustami i gorączkowo ściskając kolana, krzyczał jak torturowane dziecko:

- Nie bij mnie, Azya, przepraszam, nie bij!

Prawie nigdy nie wybaczał i nie drwił z niej, nie tylko dlatego, że nie była Basyą, ale także dlatego, że była narzeczoną Novoveysky. Azya miał nieustraszoną duszę, ale między nim a Novoveysky istniała taka relacja, że ​​na myśl o olbrzymie, który pragnął zemsty, młody Tatar pokrył niejasny niepokój. Była wojna, mogli się spotkać, oczywiście, mogli się spotkać. Azya mimowolnie o tym pomyślał, a ponieważ takie myśli przyszły mu na myśl na widok Zosi, zabrał jej wszystko, jakby uderzeniami bicza, chciał zabić swój niepokój.

Ale teraz nadszedł czas i sułtan wydał rozkaz mówienia. Oczywiście, Lipekas, a za nimi ciemność Dobruja i Biełgorod Tatarzy mieli iść na patrol naprzód. Postanowili więc między sobą sułtana, wezyra i kaimaka. Ale na początku, na Bałkanach, w każdym razie wszyscy poszli razem. Wędrówka nie była trudna, z powodu upału szli tylko nocą, przez sześć godzin, od reszty do reszty. Po drodze płonęły beczki, a Arabowie stóp świeciły sułtanowymi latarniami. Ludzka fala gromadząca się toczyła się po ogromnych równinach, jak szarańcza, wypełniała wgłębienia i zagłębienia, całkowicie zakrywając góry. Armia zbrojna była wozami, w nich haremami, za wozami niezliczonymi stadami.

Ale w jakiś sposób, na bagnach Bałkanów u podnóża, złocisto-fioletowy wózek Kasseki został ugrzęzły, tak że dwadzieścia bawołów nie mogło go wyciągnąć z bagna. „Zły omen, panie, dla ciebie i dla całej armii!” Powiedział główny mufti do sułtana. „Zły omen!” Pół-szaleni derwisze podnieśli. Sułtan był przerażony i dowodził wszystkimi kobietami, a także uroczym Kasskiem z obozu, aby go usunąć.

Rozkaz został ogłoszony żołnierzom. Wśród żołnierzy - od tych, którzy nie mieli gdzie posłać swoich niewolników - byli tacy, którzy z miłości woleli zabijać ich niż sprzedawać obcym dla wygody. Kobiety kupowano za duże pieniądze od handlarzy rynkowych z karawanseraju, aby później odsprzedać je na bazarach w Stambule i innych miastach w pobliżu Azji. Trzy dni z rzędu kontynuował energiczny handel. Azya bez wahania wystawił na sprzedaż Zosu, który natychmiast po wygórowanych cenach kupił synowi bogaty i stary stambulski sklepikarz.

Był miłym człowiekiem - słuchał łez i błagań Zosi, kupił od Halimy, choć tanio, i jej matkę. Następnego dnia, w szeregu innych kobiet, udali się do Stambułu. Tam los Zosi, choć wstydliwy, zmienił się na lepsze. Nowy właściciel zakochał się w niej, a kilka miesięcy później awansował do rangi żony. Matka już nie odłączyła się od niej.

Zdarzyło się, że kobiety, nawet po długiej niewoli, wróciły do ​​ojczyzny. Początkowo ktoś najwyraźniej szukał Zosyi - przez Ormian, greckich kupców i przez posłańców Wspólnoty Narodów. Ale bezskutecznie. Potem poszukiwania się zatrzymały i Zosya już nigdy nie ujrzał krawędzi jej narodzin ani jej drogich twarzy.

http://www.e-reading.club/chapter.php/51439/47/Senkevich_3_Pan_Volodyevskiii.html

Analiza morfologiczna słowa „azya”

Analiza morfologiczna „azya”:

Analiza gramatyki

Zobacz także:

Analiza morfologiczna słowa „azya”

Analiza fonetyczna słowa „azya”

Analizowanie części mowy

Następnie przeanalizujmy cechy morfologiczne każdej części mowy języka rosyjskiego za pomocą przykładów. Według lingwistyki języka rosyjskiego istnieją trzy grupy po 10 części mowy, zgodnie ze wspólnymi cechami:

1. Niezależne części mowy:

  • rzeczowniki (patrz normy morfologiczne n.);
  • czasowniki:
    • imiesłowy;
    • imiesłów werbalny;
  • przymiotniki;
  • cyfry;
  • zaimki;
  • przysłówki;

2. Części mowy usługi:

3. Wtrącenia.

Żadna z klasyfikacji (według systemu morfologicznego) języka rosyjskiego nie spada:

  • słowa tak i nie, w przypadku gdy działają jako niezależne zdania.
  • słowa wprowadzające: tak przy okazji, w sumie, jako oddzielne zdanie, a także kilka innych słów.

Analiza morfologiczna rzeczownika

  • forma początkowa w przypadku mianownika, liczba pojedyncza (z wyjątkiem rzeczowników używanych tylko w liczbie mnogiej: nożyczki itp.);
  • własne lub nominalne;
  • ożywiony lub nieożywiony;
  • płeć (m, f, por.);
  • liczba (jednostki, mn.);
  • deklinacja;
  • sprawa;
  • rola syntaktyczna w zdaniu.

Plan analizy morfologicznej rzeczownika

„Dziecko pije mleko”.

Dzieciak (który odpowiada na pytanie?) Jest rzeczownikiem;

  • forma początkowa - niemowlę;
  • trwałe cechy morfologiczne: ożywiona, nominalna, specyficzna, męska, I-ta deklinacja;
  • nietrwałe cechy morfologiczne: mianownik, liczba pojedyncza;
  • podczas analizowania zdania spełnia rolę podmiotu.

Analiza morfologiczna słowa „mleko” (odpowiada na pytanie, kogo? Co?).

  • początkowa forma to mleko;
  • stałe cechy morfologiczne słowa: nijaki, nieożywiony, rzeczywisty, nominalny, II deklinacja;
  • zmienne cechy morfologiczne: biernik, liczba pojedyncza;
  • w ofercie jest bezpośredni dodatek.

Oto kolejna próbka wykonania analizy morfologicznej rzeczownika na podstawie źródła literackiego:

„Dwie panie podbiegły do ​​Luzhina i pomogły mu wstać. Zaczął strzelać kurzem ze swojego płaszcza ręką. (Przykład z:„ Ochrona Luzhina, „Władimira Nabokowa”).

Panie (kto?) - rzeczownik;

  • początkowa forma to dama;
  • trwałe cechy morfologiczne: wspólne, ożywione, konkretne, kobiece, ja deklinacyjne;
  • nietrwałe cechy morfologiczne rzeczownika: liczba pojedyncza, dopełniacz;
  • rola syntaktyczna: część tematu.

Luzhin (do kogo?) - rzeczownik;

  • formularz początkowy - Luzhin;
  • poprawna charakterystyka morfologiczna słowa: nazwa właściwa, animowana, konkretna, męska, mieszana deklinacja;
  • nietrwałe cechy morfologiczne rzeczownika: liczba pojedyncza, celownik;
  • rola syntaktyczna: dodatek.

Palm (co?) - rzeczownik;

  • forma początkowa - dłoń;
  • trwałe cechy morfologiczne: kobiece, nieożywione, nominalne, specyficzne, deklinacja;
  • niestabilny morpho. znaki: pojedyncze, instrumentalne;
  • rola składniowa w kontekście: dodawanie.

Kurz (co?) - rzeczownik;

  • początkowa forma to pył;
  • główne cechy morfologiczne: wspólne, rzeczywiste, kobiece, pojedyncze, animowane nie scharakteryzowane, III deklinacja (rzeczownik z zakończeniem zerowym);
  • nie-stałe cechy morfologiczne słowa: biernik;
  • rola syntaktyczna: dodatek.

(c) Płaszcz (Co?) - rzeczownik;

  • forma początkowa to płaszcz;
  • stałe poprawne cechy morfologiczne słowa: nieożywione, nominalne, betonowe, nijakie, niezdecydowane;
  • morfologiczne oznaki nietrwałego: nie można określić liczby kontekstów, przypadek dopełniacza;
  • rola składniowa jako członek zdania: uzupełnienie.

Analiza morfologiczna przymiotnika

Przymiotnik jest ważną częścią mowy. Odpowiedzi na pytania Co? Który Który? Jakiego rodzaju i charakteryzuje cechy lub cechy podmiotu. Tabela cech morfologicznych przymiotnika:

  • forma początkowa w przypadku mianownika, liczba pojedyncza, rodzaj męski;
  • stałe znaki morfologiczne przymiotników:
    • absolutorium, zgodnie z wartością:
      • - jakość (ciepła, cicha);
      • - krewny (wczoraj, czytanie);
      • - zaborczy (królik, matka);
    • stopień porównania (dla jakości, w której ta cecha jest stała);
    • pełna / krótka forma (dla jakości, w której ta funkcja jest stała);
  • nietrwałe cechy morfologiczne przymiotnika:
    • przymiotniki jakościowe różnią się stopniem porównania (w stopniach porównawczych, w formie prostej, w doskonałej - złożonej): piękne, piękniejsze, najpiękniejsze;
    • pełna lub krótka forma (tylko przymiotniki jakości);
    • typ cechy (tylko liczba pojedyncza);
    • liczba (zgodna z rzeczownikiem);
    • sprawa (zgodna z rzeczownikiem);
  • rola syntaktyczna w zdaniu: przymiotnik jest definicją lub częścią złożonego predykatu nominalnego.

Zaplanuj morfologiczną analizę przymiotnika

Księżyc nad miastem wzniósł się.

Pełny (co?) To przymiotnik;

  • formularz początkowy jest kompletny;
  • stałe cechy morfologiczne przymiotnika: wysokiej jakości, pełna forma;
  • niestała cecha morfologiczna: w dodatnim (zerowym) stopniu porównania, płeć żeńska (zgodna z rzeczownikiem), przypadek mianowniczy;
  • według analizy syntaktycznej - mniejszy członek zdania, spełnia rolę definicji.

Oto cały fragment literacki i analiza morfologiczna nazwy przymiotnika z przykładami:

Dziewczyna była piękna: szczupłe, cienkie, niebieskie oczy, jak dwa niesamowite szafiry, i spojrzała na twoją duszę.

Piękny (co?) To przymiotnik;

  • forma początkowa jest piękna (w tym sensie);
  • stałe normy morfologiczne: jakość, krótka;
  • niestałe znaki: pozytywny stopień porównania, pojedynczy, żeński;
  • rola syntaktyczna: część orzeczenia.

Szczupły (co?) - przymiotnik;

  • początkowa forma jest smukła;
  • trwałe cechy morfologiczne: wysokiej jakości, kompletne;
  • nie-stała charakterystyka morfologiczna słowa: pełny, pozytywny stopień porównania, liczba pojedyncza, rodzaj żeński, przypadek mianowniczy;
  • rola składniowa w zdaniu: część orzeczenia.

Cienki (co?) To przymiotnik;

  • forma początkowa - cienka;
  • trwałe morfologiczne znaki: wysokiej jakości, kompletne;
  • nie-stałe cechy morfologiczne przymiotnika: dodatni stopień porównania, liczba pojedyncza, żeński, mianownik;
  • rola syntaktyczna: część orzeczenia.

Niebieski (co?) To przymiotnik;

  • początkowa forma jest niebieska;
  • Tabela stałych cech morfologicznych przymiotnika: jakościowy;
  • nietrwałe cechy morfologiczne: pełny, dodatni stopień porównania, liczba mnoga, przypadek mianowniczy;
  • rola syntaktyczna: definicja.

Niesamowite (co?) - przymiotnik;

  • początkowa forma jest niesamowita;
  • trwałe oznaki morfologii: względne, wyraziste;
  • nietrwałe cechy morfologiczne: liczba mnoga, przypadek dopełniacza;
  • rola syntaktyczna w zdaniu: część okoliczności.

Znaki morfologiczne czasownika

Zgodnie z morfologią języka rosyjskiego czasownik jest niezależną częścią mowy. Może oznaczać akcję (spacer), własność (utykanie), postawę (równość), stan (radość), znak (wybielanie, afiszowanie) podmiotu. Czasowniki odpowiadają na pytanie, co robić? co robić? co robisz? co zrobiłeś lub co zrobisz? Niejednorodne cechy morfologiczne i cechy gramatyczne są nieodłączne dla różnych grup słownych form słownych.

Formy morfologiczne czasowników:

  • początkowa forma czasownika jest bezokolicznikowa. Nazywany jest także nieokreśloną lub niezmienną formą czasownika. Brak stałych znaków morfologicznych;
  • sprzężone (osobiste i bezosobowe) formy;
  • formy niesprzężone: partycypacyjne i wplecione.

Analiza morfologiczna czasownika

  • forma początkowa jest bezokolicznikowa;
  • stałe cechy morfologiczne czasownika:
    • przechodniość:
      • przechodni (używany z rzeczownikami biernika bez przyimka);
      • nieprzechodni (nie używany z rzeczownikiem w bierniku bez przyimka);
    • powrót:
      • zwrotny (jest,);
      • bezzwrotne (no-x, -c);
    • widok:
      • niedoskonały (co robić?);
      • idealne (co robić?);
    • koniugacja:
      • I koniugacja (robić, jeść, robić, jeść, robić, robić, robić / ut);
      • II koniugacja (stojąca, stojąca, stojąca, stojąca, stojąca, stojąca);
      • czasowniki rdzeniowe (chcieć, biegać);
  • niestałe cechy morfologiczne czasownika:
    • nachylenie:
      • orientacyjny: co zrobiłeś? co zrobiłeś co robisz? co zrobi?
      • warunkowy: co byś zrobił? co byś zrobił?
      • imperatyw: zrób to ;;
    • czas (orientacyjny: przeszłość / teraźniejszość / przyszłość);
    • osoba (czas teraźniejszy / przyszły, orientacyjny i imperatywny: 1 osoba: ja / my, 2 osoba: ty / ty, 3 osoba: on / oni);
    • płeć (czas przeszły, nastrój pojedynczy, orientacyjny i warunkowy);
    • numer;
  • rola syntaktyczna w zdaniu. Bezokolicznik może być dowolnym członkiem zdania:
    • predykat: Bycie dzisiaj jest świętem;
    • subject: Nauka jest zawsze przydatna;
    • Dodatek: Wszyscy goście poprosili ją o taniec;
    • z definicji: miał ogromną chęć jedzenia;
    • okoliczność: wyszedłem na spacer.

Analiza morfologiczna przykładu czasownika

Aby zrozumieć schemat, przeprowadzimy pisemną analizę morfologii czasownika na przykładzie zdania:

W jakiś sposób Bóg wysłał kawałek sera. (bajka, I. Krylov)

Wysłane (co zrobiłeś?) - część czasownika mowy;

  • formularz początkowy - wyślij;
  • trwałe cechy morfologiczne: doskonały wygląd, przejściowe, pierwsza koniugacja;
  • nietrwałe cechy morfologiczne czasownika: orientacyjne, czas przeszły, męski, liczba pojedyncza;
  • rola syntaktyczna w zdaniu: predykat.

Następująca internetowa analiza morfologiczna czasownika w zdaniu:

Co za milczenie, słuchaj.

Słuchaj (co robisz?) - czasownik;

  • forma początkowa - słuchaj;
  • morfologiczne znaki trwałe: doskonały wygląd, nieprzechodni, zwrotny, pierwsza koniugacja;
  • nietrwałe cechy morfologiczne słowa: tryb rozkazujący, liczba mnoga, druga osoba;
  • rola syntaktyczna w zdaniu: predykat.

Plan analizy morfologicznej czasownika online za darmo, na podstawie przykładu z całego akapitu:

- Musi zostać ostrzeżony.

- Nie, daj mu znać, jak złamać zasady.

- Zaczekaj, wtedy powiem. Wchodzę! (The Golden Calf, I. Ilf)

Uwaga (co robić?) - czasownik;

  • forma początkowa - ostrożność;
  • cechy morfologiczne czasownika są stałe: doskonały wygląd, przejściowy, nieodwołalny, pierwsza koniugacja;
  • niestała morfologia części mowy: bezokolicznik;
  • funkcja składniowa w zdaniu: część orzeczenia.

Daj mu znać (co robi?) - część mowy jest czasownikiem;

  • forma początkowa - wiedzieć;
  • trwałe cechy morfologiczne: gatunki niedoskonałe, przejściowe, przejściowe, pierwsza koniugacja;
  • niestała morfologia czasownika: imperatyw, liczba pojedyncza, trzecia osoba;
  • rola syntaktyczna w zdaniu: predykat.

Przerwa (co robić?) - słowo czasownik;

  • początkowa forma to złamanie;
  • trwałe cechy morfologiczne: gatunki niedoskonałe, przejściowe, przejściowe, pierwsza koniugacja;
  • niestałe znaki czasownika: bezokolicznik (forma początkowa);
  • rola składniowa w kontekście: część orzeczenia.

Poczekaj (co robisz?) - część czasownika mowy;

  • forma początkowa - poczekaj;
  • trwałe cechy morfologiczne: doskonały wygląd, przemijający, przemijający, pierwsza koniugacja;
  • nietrwałe cechy morfologiczne czasownika: imperatyw, liczba mnoga, druga osoba;
  • rola syntaktyczna w zdaniu: predykat.

Wprowadzono (co zrobiłeś?) - czasownik;

  • formularz początkowy - wpisz;
  • trwałe cechy morfologiczne: doskonały wygląd, bezpowrotny, nieprzechodni, pierwsza koniugacja;
  • nietrwałe cechy morfologiczne czasownika: czas przeszły, nastrój orientacyjny, liczba pojedyncza, rodzaj męski;
  • rola syntaktyczna w zdaniu: predykat.
http://how-to-all.com/%D0%BC%D0%BE%D1%80%D1%84%D0%BE%D0%BB%D0%BE%D0%B3%D0%B8%D1 % 8F:% D0% B0% D0% B7% D1% 8C% D1% 8F

Tekst książki „Pan Volodyyovsky - Henryk Sienkevich”

Aktualna strona: 18 (książka ma 37 stron)

Uważa się, że ta grafika ma status „domeny publicznej”. Jeśli tak nie jest, a umieszczenie materiału narusza czyjeś prawa, daj nam znać.

- Pozwól sobie pójść nawet do Raszkowa, przynajmniej do miejsca - odpowiedział mały rycerz. „Po skończeniu pracy z Azbą, naprawdę go nie potrzebuję”. Wielkie gangi przed pierwszą trawą nie czekają.

- Czy to naprawdę pogromlen Azba? - zapytał Novoveysky.

- W kurzu! Nie wiem, czy co najmniej dwadzieścia pięć osób odeszło, a nawet je przeławiają, jeśli Mellekhovich już ich nie złapał.

„To jest radość” - powiedział Novoveysky. - Teraz możesz bezpiecznie iść do Rashkova. - I dodał, zwracając się do Bassa: - Jeśli chcesz, zabierzemy listy do pana Rushchitsa, którego twoja łaska z przyjemnością wspomniała.

„Jesteśmy wdzięczni”, odpowiedziała Basya, „to nie będzie kwestia okazji”, wysyłamy tam cały czas narkotyki.

„Garnizony muszą utrzymywać stały kontakt ze sobą” - wyjaśnił Michał. „Więc, łaska, czy idziesz do Rashkowa z tą śliczną młodą damą?”

- Ładna młoda damo! Malyavka nadal jest, szanowny panie - odparł Novoveysky. „Idziemy do Raszkowa, ponieważ mój rozwiązły syn służy pod dowództwem Pana Ruszczicy”. Wkrótce dziesięć lat uciekł z domu; Tylko wyliczenia pisane w obliczeniach mojego odpustu rodzicielskiego.

Wołodyjew nawet klasnął w dłonie:

- Natychmiast domyśliłem się, że jesteś panem rodzica Novoveisk i już miałem zapytać, tak, słysząc o nieszczęściach naszego drogiego gościa, zapomniałem o wszystkim. Natychmiast zgadłem: ty i twoja twarz jesteście podobni! Więc to jest twój syn.

„Moja matka zapewniła mnie o swojej zmarłej matce, a ponieważ była osobą cnotliwą, nie widzę powodu, by wątpić”.

- Jestem podwójnie zadowolony z takiego gościa! Tylko na litość boską nie nazywaj swego syna rozwiązłym: jest doskonałym żołnierzem i godnym kawalerem; posiadanie takiego syna jest bardzo honorowe. Po panu Rushitsie jest pierwszym jeźdźcem na banerach. Przypuszczam, że nigdy nie wiedziałeś, że jest ulubieńcem hetmana! Był niejednokrotnie zaufany poleceniem dowodzenia i opuścił każdą firmę z honorem.

Novoveysky nawet zarumienił się z przyjemności.

„Pułkownik Pan”, powiedział, „bardzo często ojciec za to bluźni jego dziecku, aby ktoś mógł rzucić wyzwanie jego słowom i przypuszczam, że nic nie może sprawić większego zadowolenia sercu rodzicielskiemu, jak przeciwstawne stwierdzenia”. I już słyszałem pogłoski o sukcesie Ady w służbie, ale dopiero teraz naprawdę czuję radość, słysząc potwierdzenie plotek z takich wspaniałych ust. Mówią, że mój syn jest nie tylko dzielnym wojownikiem, ale także zachowuje spokój, co jest dla mnie zaskakujące, ponieważ wcześniej był weterynarzem. W czasie wojny pociągał go gniew od wczesnego dzieciństwa, a najlepszym tego dowodem było to, że chłopiec wybiegł z domu. Przyznaj się, jeśli go złapię, nauczę pro meinoria [90] 90
do pamięci (łac.).

[Zamknij], ale teraz widzę, że musisz zostawić tę myśl za sobą - cóż, ponieważ zniknie ona na dziesięć lat, a stary człowiek jest smutny.

- Z pewnością przez tak wiele lat nigdy nie patrzyłem do domu.

- I zabroniłem mu. Cóż, moje serce nie jest kamieniem: widzisz, pierwsze jedzenie jest dla niego, ponieważ nie może odejść ze służby. Chciałam, pani-dobroczyńca i łaskawy panie, poprosić cię o schronienie mojej dziewczyny i pójść sam do Raszkowa, ale jak tylko powiesz, jesteś spokojny na drogach, zabiorę ją ze sobą. Mam go jako ciekawą czterdziestkę, niech spojrzy na światło.

- A ludzie pozwalają jej na nią patrzeć! - włóż do Zagłoby.

- Nic do zobaczenia! Młoda dama odpowiedziała, chociaż jej śmiałe czarne oczy i złożone usta, jakby na pocałunek, powiedziały coś zupełnie innego.

- Malyavka jest nadal, naprawdę mała! - powiedział Novoveysky. „Ale prawie nie zazdrości oficerowi, jakby został wszczepiony w demona”. Dlatego zdecydowałem się zabrać go ze sobą, zamiast zostawić go w domu, zwłaszcza, że ​​dziewczyna nie jest bezpieczna w domu. Ale gdybym musiał iść bez niej do Rashkova, gdybyś był dobry, madame, zabrałbyś ją na smycz i położył, żeby niczego nie wyrzucić.

„Sam nie byłem lepszy” - odpowiedziała Basia.

„Umieścili ją za kołowrotkiem”, potwierdziła Zagloba, „tańczy z nią, jeśli nikt nie pojawił się lepiej”. Ale widzę, sir, joker. Baska! Polowanie na mnie z Panem Novoveysky do picia - ja też lubię żartować.

Tymczasem przed podaniem kolacji drzwi otworzyły się i wszedł Mellechowicz. Pan Novoveysky, zafascynowany rozmową z Zagłobą, początkowo go nie zauważył, ale natychmiast zobaczyła Evekę, a jej policzki zapłonęły jasno, a potem nagle pokryły się bladością.

- Pan komendant! - Mellekhovich zaadresowany do Wołodyjowskiego. „Zgodnie z rozkazem zbiegowie zostają złapani”.

- Świetnie! Gdzie oni są?

„Rozkazałem, aby powieszono je zgodnie z zamówieniem”.

- Dobrze! Czy twoi ludzie wrócili?

- Część pozostała na pochówek ciał, reszta ze mną.

W tym momencie Novoveysky podniósł wzrok i na jego twarzy pojawiło się pełne zdumienia.

- Panie! Co widzę! - mruknął.

Potem wstał, podszedł do Mellechowicza i zawołał:

- Azya! Co ty tu robisz, draniu, prawda?

I wyciągnął rękę, zamierzając chwycić Tatara za kołnierz, ale wzniósł się w górę - rzucił garstką prochu w ogień - stał się wściekły i, ściskając dłoń Novoveysky'ego żelaznymi palcami, powiedział:

- Nie znam cię, sir! Kim jesteś?

I z siłą odepchnął Novoveisky, tak że odleciał na środek pokoju.

Przez jakiś czas szlachcic nie mógł wypowiedzieć słowa gniewu, ale łapiąc oddech, wrzasnął:

- Sir! Pan komendant! To mój człowiek, oprócz płynnego! Od dzieciństwa w moim domu. Odblokowany, kanał! Mój poddany! Eva! Kto to jest? Mów!

- Azya! - bełkotała, drżąc cały, Eva.

Mellechowicz nawet na nią nie spojrzał. Spojrzał w Novoveysky: wachlując nozdrzami, z nieopisaną nienawiścią pożarł oczy starego dżentelmena, zaciskając rękojeść noża w pięści. Z ruchu nozdrzy wstał wąs i spod nich pojawiły się lśniące białe kły - dokładnie jak wściekła bestia.

Otoczyli ich oficerowie. Basia podskoczyła i stanęła między Novoveysky i Mellekhovich.

- Co to znaczy? Zapytała, marszcząc brwi.

Widok jej nieco uspokojonych przeciwników.

„Dowódca zakazu”, powiedział Novoveysky, „to jest mój mężczyzna o imieniu Azya - i uciekinier”. Od najmłodszych lat służyłem na wojsku na Ukrainie, tam na stepie, zabrałem go na wpół martwego i zabrałem. Z Tatarów on. Przez dwadzieścia lat wychowałem się w moim domu, studiowałem z moim synem. Kiedy mój syn uciekł, pomógł mi w domu, dopóki nie zdecydowałem się na wioślarstwo z Ewką, ale zauważyłem i kazałem mu bić, a wkrótce uciekł. Jak masz na imię?

- Wymyśliłem pseudonim. Jego imię Azya, tylko Azya. Mówi, że mnie nie zna, ale znam go, podobnie jak Evka.

- O Panie! - powiedziała Basia. „Dlaczego, ponieważ twoja łaska widziała go sto razy”. Jak go nie poznał?

„Mój syn nie mógł się dowiedzieć: kiedy uciekł z domu, nie mieli szesnastu lat, a to, oczywiście, żyłem przez kolejne sześć lat, bardzo się zmieniłem - i wyciągnął się, a jego wąsy odrosły. Jednak Evka natychmiast go rozpoznała. Mam nadzieję, że wierzysz raczej szlachcie niż zabłąkanemu Krymchakowi.

„Pan Mellechowicz - oficer hetmana”, powiedziała Basya, „nie mamy z nim związku!”

- Pozwól, proszę pana, zapytam go. Audiatur et altera pars [91] 91
Powinien słuchać drugiej strony (łac.).

[Zamknij], powiedział mały rycerz.

- Pan Mellechowicz! - krzyknął gniewnie Novoveysky. - Co on jest panem! On jest moim poddanym, nazywając siebie fałszywym imieniem. Jutro dostarczę tę patelnię asystentom hodowlanym, a pojutrze nakazuję chłostać patelnię, a sam hetman nie będzie mi przeszkadzał. Jestem dżentelmenem i znam swoje prawa!

Na co pan Michał, przesuwając czułki, odpowiedział już ostro:

- A ja jestem nie tylko dżentelmenem, ale także pułkownikiem, a także znam swoje prawa. Możesz być sądzony ze swoim mężczyzną, możesz szukać hetmana sprawiedliwości, ale ja tu rządzę, ja i nikt inny!

Novoveysky natychmiast umarł z zapałem, pamiętając, że ma do czynienia nie tylko z dowódcą garnizonu, ale także z dowódcą własnego syna, a ponadto najsłynniejszym rycerzem w całej Polsce.

„Pułkowniku Pan” - powiedział już bardziej powściągliwie - „nie wezmę go wbrew twojej woli, ale udowodnię swoje prawa, których nie wątpię”

- Co powiesz, Mellehovich? - zapytał Wołodyjewski.

Tatarin milczał, wpatrując się w ziemię.

- Azya to twoje imię, wszyscy to wiemy! - dodał mały rycerz.

- Tak, po co szukać dowodów! - zawołał Novoveysky. - Jeśli to mój mężczyzna, niebieskie ryby są przypięte do jego piersi!

Słysząc to, Pan Nenashyn otworzył szeroko oczy i otworzył usta, a potem, ściskając głowę, krzyknął:

Wszystkie oczy zwróciły się na niego, ale powtórzył tylko, drżąc cały, jakby jego stare rany ponownie się otworzyły:

- To jest mój yasr! Tugay-Beevich! Dobry Boże! To jest to!

A młody Tatar z dumą podniósł głowę, rozejrzał się po tłumie z dzikim, zwierzęcym spojrzeniem i nagle, rozrywając Zhupana na szerokiej piersi, powiedział:

- Oto są niebieskie ryby. Jestem synem Tugaya Beya.

Rozdział XXVIII

Wszyscy zamilkli - imię strasznego wojownika zrobiło takie wrażenie. To on, wraz z potężnym Chmielnickim, wstrząsał fundamentami Rzeczypospolitej; przelał dużo polskiej krwi; podeptał konie z Ukrainy, Wołynia, Podillii i Galicji z kopytami, zamienił zamki i miasta w ruiny, podpalił ogień i wypędził dziesiątki tysięcy ludzi. A teraz syn takiej osoby stał w domu komendanta garnizonu Khreptevsky'ego i powiedział ludziom prosto w oczy: „Mam niebieską rybę na piersi, jestem Aziasz, ciało Tugay-Beevoy”. Ale tak wielki był szacunek dla szlachty rodziny w tamtym czasie, że pomimo strachu, który mimowolnie błysnął w sercach wojowników na dźwięk imienia słynnej Murzy, Mellechowicz wyrósł w ich oczach, jakby dostrzegł wielkość ojca.

Tak więc wszyscy patrzyli na niego ze zdumieniem, a zwłaszcza kobiety, dla których nie ma nic bardziej atrakcyjnego niż tajemnica; Mellechowicz, jak gdyby rozpoznanie go podniosło na jego własne oczy, stał z aroganckim powietrzem, nawet nie pochylając głowy. W końcu przemówił:

„Ten szlachcic”, wskazał na Novoveysky, „upiera się, że jestem jego sługą, i powiem mu to czystsze niż jego wychowanie rodzicielskie”. Jednak mówi prawdę, że mu służyłem, tak, służył, a pod jego biczem moje plecy były zakrwawione, że dam mu więcej, jeśli Bóg pozwoli, będę pamiętać. A Mellechowicz zadzwoniłem do siebie, aby uniknąć prześladowań. Ale teraz, choć mogłem długo uciekać na Krym, służę mojej drugiej ojczyźnie, nie żałuję mojego brzucha, więc nie jestem hetmanem. Mój ojciec jest jak chan, na Krymie czekałem na bogactwo i luksus, ale nie bałem się upokorzenia, zostałem tu, ponieważ kocham tę ojczyznę i kocham hetmana, i tych, którzy nigdy nie poniżali mnie z pogardą.

Tymi słowami ukłonił się Wołodyjewskiemu, ukłonił się Basho - tak nisko, że prawie dotknął jej kolan głową - ale nie spojrzał na nikogo innego i, biorąc swój miecz pod ramię, wyszedł.

Przez chwilę trwała cisza; Zagłoba złamała ją pierwszy:

- Ha! Gdzie jest pan Snitko? Powiedziałem, że Azya obserwował tego wilka, a on jest synem wilka!

- On jest synem lwa! - odpowiedział mu Volodyyovsky. - A kto wie, czy poszedł do ojca!

- Tysiące diabłów! A twoje łaski zauważyły, jak błyszczą mu zęby - tak jak stary Tugay Bey, kiedy wpadł w furię! - powiedział Mushalsky. - Sambym go rozpoznał - zdarzyło mi się nie raz zobaczyć mojego ojca.

- Ale nie tak bardzo jak ja! - włóż do Zagłoby.

- Teraz widzę - powiedział Pan Bogush - dlaczego jego lipek i cheremizy są tak szanowane. Dla nich imię Tugay-beev jest święte. Dobry Boże! Tak, powiedz to słowo, wszyscy pójdą do służby sułtana. On poprowadzi ich do nas!

„On tego nie zrobi” - sprzeciwił się Wołodyjowski. - Jeśli chodzi o miłość hetmana i ojczyzny, nie są to puste słowa, inaczej dlaczego powinniśmy mu służyć: mógł pójść na Krym i jeździć jak ser na maśle. Z nami, och, jak trudne to się stało!

„Tak, nie zrobi tego” powtórzył Bogush. - Chciałbym, zrobiłbym to dawno temu. Nic go nie przeszkadzało.

„Ponadto - dodał Nenashinets - teraz uważam, że wciągnie tych zdrajców-kapitanów z powrotem na stronę Wspólnoty.”

„Pan Novoveysky” - zapytała nagle Zagłoba - a gdyby to była twoja łaska, wiadomo było, że to może Tugai-beevich, może ty... może, ty, więc... eh?

- Wtedy zamiast trzystu tysięcy trzystu rzęs kazał mu dać. Roztrzaskaj mnie, jeśli postąpię inaczej! Dziwni dla mnie, drodzy synowie, dlaczego, będąc potomkiem Tugay-bey, nie uciekł na Krym. Chyba że sam się niedawno nauczył, ale nie wiedziałem nawet nic o śnie. Dziwne, mówię ci dziwne; Nie wierz mu na litość boską! Cóż, znam go dłużej niż ciebie i mogę powiedzieć jedno: Szatan nie jest tak podstępny, szalony pies nie jest tak gwałtowny, wilk nie jest tak okrutny i złośliwy jak ten człowiek. Pokaże nam wszystkich tutaj!

- Co ty, panie! - zawołał Mushalsky. „Widzieliśmy go w akcji: niedaleko Kalyshky, niedaleko Umanu, pod Bratslavem, a nawet w stu bitwach…”

- Nie wybaczy swoim obrazom! Zemsta będzie!

- A dziś jak Azbovs bandyci obcięli! Mówisz bzdury, sir!

Twarz Basiego płonęła - zanim opowieść o Mellekhovichu ją martwiła. A ponieważ chciała, aby koniec był godny początku, popychając Evę Novoveyskaya na bok, szepnęła jej do ucha:

- Evka, polubiłeś go? Nie blokuj, powiedz mi szczerze! Tak, tak? I nadal to lubisz? Oczywiście, jestem pewien! Ode mnie przynajmniej nie ukrywaj się. Kto jeszcze otworzy, jeśli nie ja, kobieta? On jest prawie w królewskim wyścigu! Zakazać mu hetmana nie jednego, ale dziesięć artykułów na temat szlachty się wyprostować. Pan Novoveisky nie będzie się sprzeciwiał. Tak, a Azya prawdopodobnie cię uratowała! Wiem, wiem. Nie bój się! Ufa mi. Przeprowadzę z nim wywiad w tej godzinie. Jak ładnie powie wszystko. Czy bardzo go kochałeś? A teraz kochasz?

Na pannie kręciła się głowa Novoveisk. Kiedy Azya po raz pierwszy okazała swoje serdeczne skłonności, była prawie dzieckiem, a potem, przez wiele lat, nie widząc go, przestała o nim myśleć. Żarliwy nastolatek pozostał w jej pamięci, albo towarzysz brata, albo prosty sługa. Ale teraz przed nią pojawił się śmiały koleś, przystojny i groźny, jak sokoła, słynny jeździec i oficer, a ponadto potomstwo, choć obcej, ale książęcej rodziny. Dlatego też spojrzała na młodego Azu z różnymi oczami, a jego widok nie tylko ją oszołomił, ale także oślepił i zachwycił niezmiernie. Dziewczyna obudziła wspomnienia. Nie można powiedzieć, że w jej sercu natychmiast błysnęła miłość do tego młodego człowieka, ale natychmiast wypełniła go słodka gotowość do miłości.

Basia, która nie miała pojęcia od Evy, zabrała ją wraz z Zosyą Boską do bocznego światła i osiedliła się tam ponownie:

- Evka! Cóż, mów szybko! Szybko! Lubisz go?

Lanite Evy świeciły gorąco. Gorąca krew płynęła w żyłach tej czarno-czarnej i czarnookiej piany, na wszelkie wzmianki o miłości uderzyła ją w twarz falą.

- Evka! Czy go kochasz - powtórzyła Basia po raz dziesiąty.

„Nie wiem” - odpowiedziała Panna Novovei po chwili wahania.

„Ale czy ty też nie mówisz?” Ho ho! Wszystko jest jasne! Nie kłóć się! Byłem pierwszym, który powiedział Michałowi, że go kocham - i nic! I racja! Przedtem musieliście się bardzo kochać! Hah Teraz wszystko rozumiem! To on dla ciebie wkurzył, dlatego poszedł na zawsze ponury, jak wilk. Tylko nie czaruj żołnierza! Powiedz mi, co się stało między tobą!

„Powiedział mi we fragmencie, że mnie kocha” - wyszeptała Panna Novoveyskaya.

- W korytarzu. Oto te na. Cóż, a potem?

„Potem złapał i zaczął się całować”, kontynuowała jeszcze ciszej.

- Ay yes Mellechowicz! Co z tobą?

- Bałam się krzyczeć.

- Krzycząc ze strachu! Zoska! Słyszysz. Kiedy otworzyła się twoja miłość?

- Przyszedł ojciec i natychmiast go gonił, potem mnie bił, a on kazał mu bić - leżał w łóżku przez dwa tygodnie!

Tu panna Novoveyskaya wybuchła płaczem - częściowo z użalania się nad sobą, a częściowo z zażenowania. Lazurowe oczy wrażliwego Zosi Boski też natychmiast wypełniły się łzami, a Basia zaczęła pocieszyć Evkę:

- Wszystko będzie dobrze, sam się tym zajmę! I Michał zaangażuje się w tę sprawę, a pan Zaglob. Och, przekonuję ich, nie wahaj się! Sir Zagloby ma oddział, nikt nie stanie przed nim. Nie znasz go! Przestań płakać, Evka, czas na obiad...

Mellechowicz nie był na kolacji. Usiadł w swoim pokoju i podgrzał palnik miodem na palenisku, podgrzał go, wlał do mniejszego naczynia i wypił go, zagłuszając go bułką tartą.

Później tej nocy Pan Bogush przyszedł do niego, aby omówić najnowsze wiadomości.

Tatarin siedział gościa na taborecie obitym skórą owczą i kładąc przed sobą pełny kubek gorącego napoju, zapytał:

- Pan Novoveysky wciąż widzi we mnie swojego niewolnika?

„To już nie wchodzi w rachubę”, odpowiedział pod-stół Nowogrudskiego. - Pośpiesz się, Pan Nenashinets może ubiegać się o twoje prawa, ale też cię nie potrzebował: jego siostra zmarła lub umarła dawno temu wraz ze swoim losem. Pan Novoveisky nie wiedział, kim byłeś, kiedy ukarał amorek swoją córką. A teraz on też po prostu idzie z sercem: chociaż twój ojciec spowodował wiele zła w naszej ojczyźnie, wojownik był doskonały, a krew - zawsze jest krwią. Dobry Boże Nikt cię tu nie dotknie, dopóki szczerze służysz ojczyźnie, poza tym masz wokół siebie przyjaciół.

„Dlaczego nie służyć uczciwie?” - powiedział w odpowiedzi na Azyę. - Mój ojciec cię zniszczył, ale był niewiernym i wyznaję wiarę Chrystusa.

- Właśnie! To jest to! Nie możesz już powrócić na Krym, chyba że porzucisz swoją wiarę, ale wtedy zostaniesz pozbawiony zbawienia wiecznego, a to nie może być zrekompensowane ziemskimi błogosławieństwami lub wysokimi honorami. Prawdę mówiąc, ty i Pan Nenashintsu i Pan Novoveisky powinniście być wdzięczni: pierwszy wyciągnął was z łap basurmanów, a drugi wzbudził was w prawdziwej wierze.

Do którego Azia powiedziała:

- Wiem, co mają w długach, a ja postaram się spłacić ten dług w całości. A dobroczyńcy tutaj mają ciemność, jak słusznie raczył zauważyć wasze miłosierdzie!

- Jakie usta robisz? Policz, ile jest dla Ciebie.

- Jego łaska Pan hetman i twoja łaska na pierwszym miejscu; Nie jestem zmęczony powtarzaniem tego na śmierć. Kto jeszcze nie wiem...

- A lokalny komendant? Myślisz, że kogoś zdradził, nawet gdybyś nie był synem Tugay-bey? A ona? Pani Volodyevskaya! Słyszałem, jak mówiła o tobie podczas kolacji... Bah! A nawet zanim Novoveysky cię rozpoznał, bez wahania stanęła za tobą! Ze względu na swoją żonę Pan Volodyyovsky jest gotów zrobić wszystko, nie kocha jej duszy i kocha cię jak siostrę. Przez cały wieczór twoje imię nigdy nie opuściło jej ust...

Młody Tatar nagle opuścił głowę i zaczął dmuchać palącym napojem w kubku; kiedy jednocześnie wyciągnął niebieskie usta, jego twarz stała się tak tatarska, że ​​Bogush, nie mogąc się powstrzymać, powiedział:

- Cholera, jak się masz, jak stary Tugay Bey - są też takie cuda na świecie! W końcu doskonale znałem twojego ojca i widziałem go na dworze na dworze, a na polu bitwy, a nawet w jego zakładzie podróżowałem co najmniej dwadzieścia razy.

- Niech Bóg błogosławi wszystkich, którzy żyją w sprawiedliwości, i niech przestępcy zdławią zarazę! - odpowiedział Azya. - Hetman zdrowia!

Bogush pił i powiedział:

- Jego zdrowie i długowieczność! Nie zostawimy go. Choć trochę nas, ale wszyscy prawdziwi żołnierze. Jeśli Bóg pozwoli, nie poddamy się tym pasożytom, wiedzą tylko, jak szlifować sejmiki językiem i oskarżać Pana Hetmana o zdradę wobec króla. Mokasyny! My w stepach walczymy dzień i noc z wrogiem, a oni noszą garnki z bigosem i owsianką po sobie, bębnią łyżki na dnie. To jest ich praca! Zakaz hetmana posłańca dla posłańca wysyła pomoc do Kamenetz pyta, proroctwa, jak Kasandra, upadek Ilionu i śmierć ludu Priamowa, a ci ludzie nie wieją, dowiadują się tylko, kto jest winny przed królem.

- O czym ty mówisz, sir?

- Och, więc! Comparationem [92] 92
porównanie (łac.).

[Zamknij] spędzony między naszymi Kamenetz i Troy, ale ty, prawda, o Troi i nie słyszałeś. Pozwól mu się uspokoić - pan hetman wyprostuje papier o szlachcie, przysięgam na głowę! Czasy zbliżają się tak, że jeśli naprawdę chcesz zyskać chwałę, nie będziesz zmuszony czekać na siebie.

„Zarobię chwałę albo zamknę oczy na zawsze”. Usłyszysz o mnie, jak Bóg jest święty!

- A co z tymi? Czym jest Krychinsky? Wróć do nas? Nie wróci? Co oni teraz robią?

- Stoją w swoich obozach: niektórzy w stepie Ujia, inni jeszcze dalej. Trudno im zorganizować między sobą - bardzo daleko. Wiosną wszystkim polecono udać się do Adrianopola i zabrać jak najwięcej jedzenia.

- Cholera! Jest to bardzo ważne: jeśli w Adrianopolu jest duży kongres wojskowy [93] 93
kongres, spotkanie (łac.).

[Close] będzie wojną. Musimy natychmiast powiadomić Pana Hetmana. Wierzy już, że wojny nie da się uniknąć, ale to przeczytanie jest pewnym znakiem.

- Powiedzieli mi Halim, mówią tam, tak jakby sam sułtan przybył do Adrianopola.

- Dobry Boże! I mamy tu żołnierzy - na palcach się liczą. Cała nadzieja na twierdzę Kamenets. A na czym naprawdę Krychinsky stawia nowe warunki?

- Nie, że warunki - wymieniają tam wszystkie roszczenia. Ogólna amnestia, powrót praw i przywilejów szlacheckich, które mieli w dawnych czasach, zachowanie tytułów kapitanów - tego właśnie potrzebują. Ale już otrzymali więcej od sułtana, dlatego się wahają.

- O czym ty mówisz? Jak sułtan może dać więcej niż Rzeczpospolita? W Turcji absolutum dominium: co sułtan wejdzie do jego głowy, takie będą prawa. Tak, nawet jeśli teraz zdrowy władca dotrzyma wszystkich swoich obietnic, następca naruszy je, a on odmówi i całkowicie odmówi spełnienia. W naszym przypadku przywilej jest rzeczą świętą: ktokolwiek kiedyś stał się dżentelmenem, sam król nie może niczego naruszać.

- Mówią, że byli dżentelmenami i dlatego byli czczeni jako równi dragonom, ale starsi bardzo często nakładali na nich różne obowiązki, z których wypuszczono nie tylko szlachtę, ale także wartościowych bojarów.

- Jeśli hetman obiecuje im...

- Żaden z nich w szczodrości hetmana nie wątpi i wszyscy potajemnie kochają go w duszy, ale jednocześnie myślą tak: szlachta ogłosiła hetmana zdrajcą; na dworze królewskim go nienawidzą; Konfederacja grozi sądowi - czy będzie w stanie coś osiągnąć?

Pan Bogush podrapał się po głowie.

- I fakt, że sami nie wiedzą, jak być.

- Naprawdę zostań u sułtana?

- Bah! Kto nakaże im powrót do Rzeczypospolitej Obojga Narodów?

- Jestem synem Tugaya Beya!

- Azya, drogi przyjacielu! - powiedział po chwili Bogush. - Nie kłócę się, mogą cię kochać za to, że w twoich żyłach płynie wspaniała krew Tugay-bey, mimo że są naszymi Tatarami, a Tugay-beat był naszym wrogiem. Jest to dla mnie jasne: wśród niektórych z naszej szlachty niektórzy ludzie, nie bez dumy, mówią, że Chmielnicki był dżentelmenem, a nie kozakiem, ale nasz, Mazury, miły... Wielki był Łotrzyk, nie można znaleźć drugiego takiego piekła, ale świetnego wojownika, oto oni i cieszę się, że to ich. Taka jest ludzka natura! Jednak aby twoja krew dawała ci prawo do dowodzenia wszystkimi Tatarami... nie, nie widzę powodu.

Azya siedział w milczeniu przez jakiś czas, a potem, z rękami na kolanach, powiedział:

„Cóż, pan pod stołem, powiem ci, dlaczego Krychinsky i inni mnie słuchają”. Przede wszystkim są to zwykli Tatarzy, a ja jestem księciem, ale oni także czują we mnie siłę i mądrość... Tutaj! Ani ty, ani pan hetman nie możecie tego zrozumieć...

- Jaka inna siła, jaka mądrość?

„Nie mówię tego,” odpowiedziała Azya. - Dlaczego jestem gotowy na takie przypadki, na które nikt nie odważyłby się podjąć? Dlaczego myślałem o tym, o czym inni nie myślą?

„Co za nonsens!” O czym myślisz?

- Pomyślałem, że daj mi wolę hetmana wolę i prawicę, nie tylko zawracałbym głowę tym kapitanom, ale także sprowadziłby połowę hordy na jego początek. Czy na Ukrainie i na Dzikim Polu nie ma wystarczająco dużo ziemi? Niech hetman oświadczy, że każdy Tatar, który przyjedzie do Rzeczypospolitej Obojga Narodów, otrzyma szlachtę, nie będzie prześladowany za wiarę i będzie mógł służyć we własnych sztandarach, co hetman Tatarzy będzie miał, podobnie jak Kozacy, daję głowę, na Ukrainie wkrótce będzie wolny kawałek ziemi nie pozostanie. Przyjdą Lipeki i cheremizy z Dobrudzhi, które przyjdą do Biełgorodu, z Krymu - i przywiezione zostaną stada, a żony z dziećmi na wozach zostaną przywiezione. Na próżno potrząsając głową, przyjdzie twoja łaska! Jak to się działo w dawnych czasach, te, które przez wieki wiernie służyły Rzeczypospolitej. Na Krymie, i wszędzie, ich Chan i Murza są uciskani, a tutaj staną się szlachcicami, szable zaczepią, ich własny hetman poprowadzi ich na wyprawy. Przysięgam, że przyjdą - tam umierają z głodu. A kiedy pogłoski przelatują przez ulus, ja, w imieniu patelni hetmana, nazywam je, że syn Tugai-beya dzwoni do nich, upadną w tysiącach.

Bogush złapał się za głowę:

- O mój Boże, Azya! Skąd masz te myśli? Co wtedy będzie?

- Będą naród tatarski na Ukrainie, jak teraz Kozak! Kozacy, którym wolno mieć hetmana - dlaczego nie powinniśmy na to pozwolić? Twoja łaska pyta, co będzie? Nie będzie drugiego Chmielnickiego, ponieważ natychmiast zaatakujemy Kozaków na gardle; rewolty chłopskie nie będą, masakra, pogromy; i Doroszenko nie ośmieli się podnieść głowy: niech spróbuje, Będę pierwszym na lasso hetmanowi, żeby go podciągnąć pod nogi. A armia turecka zdecyduje, że pójdziemy, pokonamy sułtana; Khan zajdzie - i Khan. Czy Lippeks i Czeremis nie robili w dawnych czasach, chociaż pozostali wierni Mahometowi? Dlaczego mielibyśmy działać inaczej, dla nas, Tatarzy z Rzeczypospolitej; my, szlachta. A teraz liczcie, wasza łaska: Ukraina jest spokojna, Kozacy są w ciasnej kryjówce, bariera od Turka, żołnierze kilkudziesięciu tysięcy więcej... Tak myślałem! To właśnie przyszło mi do głowy, dlatego słuchają mnie Krychiński, Adurowicz, Morawski, Tworowski, dlatego gdy klikam na krzyk, połowa Krymu wpadnie na te stepy!

Ban Bogush z przemówieniami Azyi był tak zdumiony i przygnębiony, jakby ściany pokoju, w którym siedzieli, nagle się rozstąpiły i pojawiły się nowe, nieznane krawędzie.

Przez długi czas nie mógł wypowiedzieć ani słowa i spojrzał tylko na młodego Tatara, a on szedł długimi krokami w górnym pokoju i wreszcie powiedział:

- Beze mnie tak się nie stanie: jestem synem Tugaya Beya i nie ma głośniejszego imienia wśród Tatarów od Dniepru po Dunaj. - A po chwili dodał: - To dla mnie Krychinsky, Tvorovsky i inni! Nie o nich, a nie o kilku tysiącach lipek i Czeremisów, ale o całej Rzeczypospolitej. Mówi się, że wiosną rozpocznie się wielka wojna z gospodarzem potężnego sułtana, ale po prostu dasz mi wolną rękę: utuczę taki napar z Tatarami - sam sułtan zostanie spalony.

- Panie! Kim jesteś, Azya?

Podniósł głowę:

- Przyszły hetman tatarski!

Błysk ognia, który spadł w tym momencie na głośnik, oświetlił jego twarz - okrutną, ale piękną, i Bogushowi wydawało się, że stoi przed nim inna osoba - taki majestat i duma promieniowały całym wizerunkiem młodego Tatara. A Pan Bogush czuł, że Azya mówi prawdę. Gdyby takie wezwanie hetmana zostało upublicznione, lipek i cheremisianie bez wątpienia powróciliby wszyscy i rzeczywiście wielu dzikich Tatarów poszedłoby za nimi. Stary szlachcic doskonale znał Krym, gdzie był dwukrotnie niewolnikiem i gdzie był wówczas wykupiony, podróżował jako wysłannik hetmana; znał dwór Bakczysarajów, zna obyczaje Hordy, stojąc na stepach między Donem a Dobrudją; wiedział, że zimą wiele nieszczęść umiera z głodu, wiedział, że Murzam był zmęczony wyburzaniem despotyzmu i bluźnierstwa Chana Baskaków, że na samym Krymie często dochodziło do zakłóceń i natychmiast stało się dla niego jasne, że żyzne ziemie i przywileje szlacheckie nie mogły nie uwieść tych, którym w obecnych siedliskach są złe, ciasne lub niespokojne.

I będą oszukiwani przez prędzej, jeśli ich syn Tugay-bey zadzwoni do nich. Tylko on może to zrobić - nikt inny. On, rozniecony chwałą swego ojca, mógł zbuntować się ułomów, dostroić połowę Krymu do drugiego, ujarzmić dzikie hordy Biełgorod i podkopać moc chana; Co więcej, moc samego sułtana!

Hetman ma prawo uważać syna Tugai-bei za posła samego Opatrzności - kolejny taki przypadek prawdopodobnie nie zostanie jeszcze przedstawiony.

Pan Bogush zaczął patrzeć na Azię z bardzo różnymi oczami i był coraz bardziej zdumiony, jak takie myśli mogły dojrzewać w głowie młodego Tatara? Nawet czubek stolika posypany potem - tak wstrząsnął jego planem. Ale dusza wciąż miała wiele wątpliwości i dlatego po chwili milczenia zapytał:

- Czy rozumiesz, że doprowadzi to do wojny z Turkami?

- Wojna i tak nie da się uniknąć! Jak myślisz, dlaczego hordom polecono udać się do Adrianopola? Najprawdopodobniej nie będzie wojny, gdy nosiciel wzrośnie w dobrach sułtana, ale nawet jeśli jest to konieczne do walki, połowa hordy będzie po naszej stronie.

„Odpowiedź jest gotowa na każde słowo półki!” Myślał Bogush i powiedział głośno:

- Głowa się kręci! Zrozum, Azya, w każdym razie jest to trudna sprawa. Co powie król, kanclerz? A posiadłość? A cała szlachta, głównie hetmanowi, nie znajduje się?

- Potrzebuję tylko pisemnej zgody hetmana; kiedy osiedlimy się tutaj, niech spróbują nas wypędzić! Kto będzie prowadzić i co? Byłbyś szczęśliwy paląc Kozaków z Sich, ale twoje ręce są krótkie.

- Pan Hetman będzie się bał odpowiedzialności.

„Dla pana hetmana powstanie pięćdziesiąt tysięcy szabli Hordy, a on także ma własną armię.

- A kozacy? O kozakach zapomniałeś? Te natychmiast się budzą.

„To jest to, czego potrzebujemy, aby miecz wisiał nad szyją Kozaka”. Jaka jest moc Dorosh? W Tatarach! Czy moja moc nad Tatarami - Doroszem przyjdzie do hetmana z wyznaniem.

Tymi słowami Azya wyciągnął ręce i rozłożył palce jak szpony orła, a potem chwycił rękojeść szablą.

- Pokazujemy Kozakom ich prawa! Zamieniamy się w niewolników i staniemy się ekonomiczni na Ukrainie. Hej, Pan Bogush, myślałeś, że jestem małym człowiekiem i nie jestem taki mały jak Novoveysky, miejscowy komendant, oficer, a ty, Pan Bogush, wydawało się! Tak, myślałem o tym dniu i nocy, wychudzony tak bardzo, jak spałem z twarzy - popatrz, miłosierdzie! - wszystkie czarne. Ale o czym myślałem, pomyślałem o tym właściwie i dlatego powiedziałem to ze mną siłą i mądrością. Przekonaj się: to świetna rzecz; proszę pana, do hetmana, ale jak najszybciej! Zgłoś mu wszystko, niech wyda pisemną zgodę, ale nie dbam o majątki. Getman do was wszystkich nie jest, zrozumie, że mam siłę i mądrość! Powiedz mu, że jestem synem Tugay-bey, że tylko ja mogę to zrobić; wyjaśnij wszystko - niech się zgodzi. Pośpiesz się, dla dobra Boga - nie jest za późno, dopóki śnieg nie leży na stepach, aż nadeszła wiosna, bo wiosną będzie wojna! Jedź natychmiast i natychmiast wróć: muszę wiedzieć, co zrobić jak najszybciej.

Bogush nawet nie zauważył, że Azya mówił imperatywnym tonem, jakby już stał się hetmanem i wydawał rozkazy swojemu oficerowi.

- Jak myślisz, proszę pana, zgadzam się pan hetman?

- Być może poleci mu się pojawić, nie wyjeżdżasz jeszcze do Rashtova, stąd szybko dotrzesz do Jaworowa. Nie wiem, czy się zgodzi, ale na pewno zwróci szczególną uwagę, ponieważ dajesz poważne powody. Przysięgam na Boga, nie oczekiwałem tego od ciebie, ale teraz widzę, że jesteś niezwykłą osobą, Pan stworzył cię dla wielkich rzeczy. Oh, Azya, Azya! Tylko ty jesteś gubernatorem w tatarskim khorugvi i jakie myśli przeżył w swoim umyśle - to straszne myśleć. Teraz nie zdziwiłbym się, gdybym zobaczył piórko czapli na twoim kapeluszu i małego konia w ręku... I myślałem, że w nocy dręczyły cię takie myśli, wierzę... Nazajutrz pojadę, odpocznę trochę później już, aw mojej głowie dokładnie obracają się kamienie młyńskie. Niech cię Bóg błogosławi, Azya... W świątyniach puka, jakby z kaca... Boże, pomóż ci, Azyo, Tugai bey synu!

Uważa się, że ta grafika ma status „domeny publicznej”. Jeśli tak nie jest, a umieszczenie materiału narusza czyjeś prawa, daj nam znać.

http://iknigi.net/avtor-genrik-senkevich/64519-pan-volodyevskiy-genrik-senkevich/read/page-18.html
Up